#prosteszycie z Pamoliną: opaska na oczy do spania

Pomysł na ten post chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Mam mały pojemnik resztek materiałów, które są za małe do wykrojenia czegoś sensownego a za duże do wyrzucenia. No po prostu żal wyrzucić!

Trzymam je, bo czasem mogę potrzebować ich do zrobienia aplikacji lub wstawki.

I wiecie co?

Jest nas więcej! 😀

Czasem zdarzają się e-maile i komentarze, w których pytacie co ja robię z nimi?

Dzisiejszym wpisem piekę dwie pieczenie na jednym ogniu bo:

  1. Pokazuję Wam jak kreatywnie wykorzystać te nieszczęsne większe resztki.
  2. Mam coś fajnego do uszycia dla początkujących, coś co mogą dać ukochanej mamie, przyjaciółce, siostrze itd. w prezencie i przy okazji poćwiczyć szycie na maszynie.

Drogie Panie! Dziś uszyjemy maskę do spania. Zarezerwujcie max 40 minut na zwykłą wersję bez naszywania ozdób.

WYKRÓJ

Wykrój na najzwyklejszą maskę do spania zdobyć jest banalnie prosto: pierwsze gdzie powinnyście się udać to mój ukochany PINTEREST.  Po wpisaniu „sleeping mask pattern free” wyświetli się Wam mnóstwo linków, skąd możecie go pobrać.

Screen z aplikacji Pinterest

Ja mój pobrałam z amerykańskiej strony Burdy, za free. Trzeba mieć tam konto.

Po pobraniu drukujecie i wycinacie.

MATERIAŁY

Materiały

Skoro wykrój już mamy, czas na potrzebne materiały:

  • Materiał wierzchni, u mnie to resztki złotych cekinów,
  • satynowa podszewka na tył,
  • do środka owata, bo lubię kiedy opaska jest mięciutka (a cienka kosztuje 8zł/mb),
  • kawałek gumki – potrzebną ilość najlepiej samemu odmierzyć.

Do szycia:

  • szpilki,
  • nożyczki,
  • maszyna do szycia albo nici i igła.

SZYCIE

Wykrój odbijam na jednej części, tym razem pierwszy w ręce wpadł mi materiał na tył. Następnie układam materiały: na spód owata, lewą stroną do niej materiał wierzchni, gumka, i do tego prawą stroną do gumki tył. Wszystko łączę szpilkami.

Etap 2.

Teraz czas na szycie. Pamiętajcie o pozostawieniu miejsca na wywinięcie maski!

Po zszyciu prawcie całej maski czas na odcięcie znacznej ilości zapasu na szwy.

Wywijam na prawą stronę przez pozostawiony otwór.

 

Po wywinięciu chowam do środka zapas na szwy i zszywam ręcznie ściegiem krytym. Niestety, cekiny nie pozwalają zrobić tego dokładnie tak jak chciałam i muszę kombinować by było ładnie i dokładnie.

 

 

Po skończonym szyciu czas na prasowanie… i zdjęcia:

https://www.instagram.com/p/BgoJ-lLglW3/?taken-by=pamolina_couture

Maskę do spania zakładam kiedy odsypiam nocne zmiany w pracy i imprezy – jest naprawdę niezastąpiona!

 

Mam nadzieję, że dzisiejszy post przypadł Wam do gustu 🙂

Continue Reading

Szkoła Haute Couture: kwiatki z wstążki i koralików

Poprzedni post z tej serii spotkał się ze sporym zainteresowaniem, jednak stałe czytelniczki wolały coś bardziej praktycznego niż obiecane kwiaty ze strusich piór. Prostsze i zdecydowanie szybsze będą kwiatki z wąskiej wstążki i koralików.

Będziecie potrzebować:

  • wąską wstążkę (moja ma 0,5 cm),
  • koralików w kontrastowym kolorze,
  • nici w kolorze wstążki i koralików,
  • cienkiej igły,
  • nożyczek,
  • znikający pisak do tkanin
  • linijkę,
  • świeczkę i zapałki.

Krok 1. Co dwa centymetry zaznaczam odcinki na wstążce.

Krok 2. Ostrymi nożyczkami tnę 4 centymetrowe kawałki, które od razu delikatnie opalam, by krawędzie się nie siepały.

Krok 3.  Krawędzie składam do środka i zszywam. Na jeden kwiatek potrzebujemy dokładnie dwie takie części.

Krok 4. Składamy obie części jak krzyż i zszywamy razem na środku.

Krok 5. Teraz czas na zmianę nici – będę naszywać koraliki, bo w końcu każdy kwiat ma zalążnię. Do jasnoniebieskiej wstążki dobrałam koraliki w kolorze łososiowym. Naszywam je systemem 2-3-2, gdzie 3 mają zamaskować miejsce łączenia wstążek.

Mam nadzieję, że instrukcja jest dla Was zrozumiała i już wkrótce będę otrzymywać e-maile ze zdjęciami ubrań ozdobionych tymi kwiatkami 🙂

Continue Reading

MFW – the making off part 1

Miałam do wyboru: albo przygotować wam stu kilometrowego posta, albo rozbić go na kilka części, więc wybrałam to drugie rozwiązanie. Może zdążę coś w między czasie dla Was nowego uszyć 🙂

Pierwszy post poświęcę rzeczy, w którą włożyłam najwięcej czasu, pieniędzy i energii – tak! dobrze myślicie! to moje ukochane wyszywane szorty.

Zacznę może skąd wykrój? to bardzo stara sprawa. Kiedy jeszcze chodziłam do szkoły i nie zarabiałam kupy forsy, ubierałam się w second handach/na szmatkach/ w lumpeksie (wybierz swoją ulubioną nazwę, resztę niepotrzebną skreśl). Kiedy spodobał mi się fason danej rzeczy i przypadkiem rozmiar był ok (większość musiałam zwężać, bo byłam baaaaardzo chuda), ale materiał był ohydny (a to było częste), to kupowałam ją, a w domu rozpruwałam na części pierwsze i przenosiłam na papier – tak powstawały moje pierwsze wykroje. I właśnie większość wykrojów użytych do kolekcji pochodzi z tych, bynajmniej dla mnie, prehistorycznych czasów.

Wykrój wyciągnęłam, pomierzyłam – wymiary ok, ale był jeden mały, maluteńki problem – zamek należało wszyć jak do zwykłych dżinsów, czego nigdy nie robiłam! Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, pomyślałam i wyciągnęłam półsztywny tiul, na którym odbiłam przednie panele – miały być w końcu wyszywane.

Wyszywanie było katorgą, zwłaszcza że bardzo dawno tego nie robiłam, po drugie – nie na takiej dużej powierzchni! a musiałam zrobić dwa panele, w dodatku takie same…

Najciężej było zacząć, jak zawsze 😉 a i dość długo zwlekałam, bo zastanawiałam się nad kolorami i czym konkretnie miałam je wyszyć? Miały błyszczeć, więc cekiny były idealne. Trochę koloru zapewniły ręcznie farbowane kwiatki z koronki i kryształki, które zamówiłam na aliexpress – to takie chińskie allegro, coraz bardziej popularne w PL.

 

IMG_20151221_135206
białe kwiatki z koronki nabierają koloru…

Kiedy już wszystko miałam w domu, nie pozostało mi nic innego jak zacząć wyszywać! na początku było mi słabo na samą myśl na co się porywam, ale w głowie miałam ten efekt WOW 🙂 i tylko dzięki niemu prace jako tako postępowały. Nie  chciałam uporządkowanego wzoru, chodziło mi o chaos. I to mi się udało.

IMG_20160106Pamolina
Nędzne początki

Niestety, nie szło mi to tak szybko jak oczekiwałam, ale prace, mimo wszystko, posuwały się do przodu. Starałam się wyszywać jak najwięcej przed i po pracy, ale nie zawsze dawałam radę… czasem robótka latała po pokoju, ciskana z bezsilności i złości.

Ale i tak ją podnosiłam, sprawdzałam czy nic się nie uszkodziło i wracałam do pracy 😉

W końcu skończyłam pierwszy panel i mogłam zabrać się za drugi – tym razem poszło dużo szybciej!

IMG_20160207_103941(1)

… a pięć dni później, bardzo późno w nocy…

IMG_20160218_203627

 Dwa dni później, kiedy nieubłaganie kończył się czas nadsyłania zgłoszeń, zabrałam się do szycia ostatniej rzeczy. Wyciągnęłam granatowy atłasik, flizelinę i wykrój. Męczyłam się z tym zamkiem z przodu, aż w końcu, zrezygnowana (była 4:00 rano) przymierzyłam je. I stwierdziłam, że ten zamek z boku nie będzie taki zły 😉

Poprawki wymagały jakiejś godziny, później wykańczanie… i tak zastała mnie godzina 8:00. Teraz miało nastąpić nieznane – „naszywanie wyszywanek” jak to nazwała moja mama, która dzielnie kibicowała mi z kuchni i zaglądała mi co chwilę przez ramię, bo była ogromnie ciekawa wersji końcowej.

haha

buhaha

O godzinie 10:30 przyszywałam lamówkę. Przymierzyłam, zrobiłam fotki i… położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona – szorty szyłam równe 12 godzin.

Bluzka

To była najszybsza rzecz uszyta na konkurs! tylko trzy godziny. Dodam jeszcze, że powstała znacznie wcześniej i to ona zaważyła na kolorze tyłu szortów – wahałam się między czerwienią a granatem. Granatowa koronka po prostu skradła moje serce.

Wykrój również pochodzi z mojej najstarszej teczki (czasy prehistoryczne, patrz wyżej). Wyszła tak jak chciałam.

IMG_20160211_195400

 A teraz zdjęcia całości na modelce:

DSC_0300-3

DSC_0303-2

DSC_0295-2

DSC_0307-2

DSC_0292-2

DSC_0314-3

Model: Marika

MUA: Urszula Nowicka

Fot.: Johanne Photography

Fashion Designer: Pamolina

Continue Reading