MFW – the making off part 1

Miałam do wyboru: albo przygotować wam stu kilometrowego posta, albo rozbić go na kilka części, więc wybrałam to drugie rozwiązanie. Może zdążę coś w między czasie dla Was nowego uszyć :-)

Pierwszy post poświęcę rzeczy, w którą włożyłam najwięcej czasu, pieniędzy i energii – tak! dobrze myślicie! to moje ukochane wyszywane szorty.

Zacznę może skąd wykrój? to bardzo stara sprawa. Kiedy jeszcze chodziłam do szkoły i nie zarabiałam kupy forsy, ubierałam się w second handach/na szmatkach/ w lumpeksie (wybierz swoją ulubioną nazwę, resztę niepotrzebną skreśl). Kiedy spodobał mi się fason danej rzeczy i przypadkiem rozmiar był ok (większość musiałam zwężać, bo byłam baaaaardzo chuda), ale materiał był ohydny (a to było częste), to kupowałam ją, a w domu rozpruwałam na części pierwsze i przenosiłam na papier – tak powstawały moje pierwsze wykroje. I właśnie większość wykrojów użytych do kolekcji pochodzi z tych, bynajmniej dla mnie, prehistorycznych czasów.

Wykrój wyciągnęłam, pomierzyłam – wymiary ok, ale był jeden mały, maluteńki problem – zamek należało wszyć jak do zwykłych dżinsów, czego nigdy nie robiłam! Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, pomyślałam i wyciągnęłam półsztywny tiul, na którym odbiłam przednie panele – miały być w końcu wyszywane.

Wyszywanie było katorgą, zwłaszcza że bardzo dawno tego nie robiłam, po drugie – nie na takiej dużej powierzchni! a musiałam zrobić dwa panele, w dodatku takie same…

Najciężej było zacząć, jak zawsze 😉 a i dość długo zwlekałam, bo zastanawiałam się nad kolorami i czym konkretnie miałam je wyszyć? Miały błyszczeć, więc cekiny były idealne. Trochę koloru zapewniły ręcznie farbowane kwiatki z koronki i kryształki, które zamówiłam na aliexpress – to takie chińskie allegro, coraz bardziej popularne w PL.

 

IMG_20151221_135206
białe kwiatki z koronki nabierają koloru…

Kiedy już wszystko miałam w domu, nie pozostało mi nic innego jak zacząć wyszywać! na początku było mi słabo na samą myśl na co się porywam, ale w głowie miałam ten efekt WOW :-) i tylko dzięki niemu prace jako tako postępowały. Nie  chciałam uporządkowanego wzoru, chodziło mi o chaos. I to mi się udało.

IMG_20160106Pamolina
Nędzne początki

Niestety, nie szło mi to tak szybko jak oczekiwałam, ale prace, mimo wszystko, posuwały się do przodu. Starałam się wyszywać jak najwięcej przed i po pracy, ale nie zawsze dawałam radę… czasem robótka latała po pokoju, ciskana z bezsilności i złości.

Ale i tak ją podnosiłam, sprawdzałam czy nic się nie uszkodziło i wracałam do pracy 😉

W końcu skończyłam pierwszy panel i mogłam zabrać się za drugi – tym razem poszło dużo szybciej!

IMG_20160207_103941(1)

… a pięć dni później, bardzo późno w nocy…

IMG_20160218_203627

 Dwa dni później, kiedy nieubłaganie kończył się czas nadsyłania zgłoszeń, zabrałam się do szycia ostatniej rzeczy. Wyciągnęłam granatowy atłasik, flizelinę i wykrój. Męczyłam się z tym zamkiem z przodu, aż w końcu, zrezygnowana (była 4:00 rano) przymierzyłam je. I stwierdziłam, że ten zamek z boku nie będzie taki zły 😉

Poprawki wymagały jakiejś godziny, później wykańczanie… i tak zastała mnie godzina 8:00. Teraz miało nastąpić nieznane – „naszywanie wyszywanek” jak to nazwała moja mama, która dzielnie kibicowała mi z kuchni i zaglądała mi co chwilę przez ramię, bo była ogromnie ciekawa wersji końcowej.

haha

buhaha

O godzinie 10:30 przyszywałam lamówkę. Przymierzyłam, zrobiłam fotki i… położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona – szorty szyłam równe 12 godzin.

Bluzka

To była najszybsza rzecz uszyta na konkurs! tylko trzy godziny. Dodam jeszcze, że powstała znacznie wcześniej i to ona zaważyła na kolorze tyłu szortów – wahałam się między czerwienią a granatem. Granatowa koronka po prostu skradła moje serce.

Wykrój również pochodzi z mojej najstarszej teczki (czasy prehistoryczne, patrz wyżej). Wyszła tak jak chciałam.

IMG_20160211_195400

 A teraz zdjęcia całości na modelce:

DSC_0300-3

DSC_0303-2

DSC_0295-2

DSC_0307-2

DSC_0292-2

DSC_0314-3

Model: Marika

MUA: Urszula Nowicka

Fot.: Johanne Photography

Fashion Designer: Pamolina

Continue Reading

Khaki dress

Miał być aksamit w kolorze butelkowej zieleni. Na kopertową sukienkę, o której ostatnio zamarzyłam.

Marzenie jestem zmuszona przesunąć w czasie, bo aksamitu w tym kolorze nie znalazłam i czekam na dostawę. W zastępstwie kupiłam dwa metry dzianiny punto, w kolorze khaki.

Materiał zdążył przeleżeć tydzień zanim wyciągnęłam go z szafki i zaczęłam się zastanawiać co by tu z niego wyczarować…?

Początkowo myślałam o zestawie crop top z długim rękawem + ołówkowa spódnica – po dwóch dniach, już z nożyczkami w rękach gotowa do cięcia stwierdziłam, że to nudne, poza tym nie znoszę długich rękawów! i uważam to za marnotrawstwo materiału…  Po dłuższej chwili usiadłam z notatnikiem w ręku i zaczęłam go przeglądać – w wolnej chwili szkicuję to, co przyjdzie mi do głowy. Tam też nic nie widziałam w kolorze khaki.

Sięgnęłam więc ręką na półkę z gazetami i tam wygrzebałam Burdę, tegoroczny sierpniowy numer.

thumb_800x600_10
LINK Burda 8/2015 wykrój 122 B
thumb_800x600_10 (1)
Burda 8/2015 wykrój 122 A

Ta sukienka już wcześniej wpadła mi w oko, miałam ochotę uszyć ją w żółtym (a jakże!) kolorze, ale do tej pory jeszcze się za nią nie wzięłam. Tym razem będzie khaki, żółta innym razem.

W międzyczasie rozchorowałam się. Stara, dobra grypa nie zapomina o mnie w listopadzie… zanim gorączka osiągnęła pułap 39,5 stopni wykroiłam wąskie paski – środkowe trójkąty miały być z plecionki.

Gorączka opadła nieco i kiedy już byłam w stanie w miarę prosto siedzieć owinęłam się kocem i usiadłam przy maszynie, złapałam dwa paski materiału, spięłam szpilkami i zszyłam, robiąc w środku tunel. Chciałam go wywinąć na prawą stronę… ale było ciężko. ZA CIĘŻKO. W tym stanie, jakim byłam było to wręcz niemożliwe.

Miałam wielką ochotę się rozpłakać, bo cały metr przeznaczyłam na plecionkę, był już pocięty. Dlaczego nie zszyłam na próbę jednego paska? jak jestem na coś nakręcona, to muszę to zrobić, mieć! później wychodzi, że popełniłam błąd i czasem już nie mam możliwości tego uratować…

Zamiast siedzieć i płakać postanowiłam działać. Co mogę jeszcze zrobić z tego??

PRĄŻKI?

ależ owszem, czemu nie?

khakiprazki

Po zszyciu kilku pasków spodobało mi się tak bardzo, że kiedy sięgnęłam po dłuższym czasie po kolejny, trafiłam na pustkę :-)

Sukienkę skróciłam – niespecjalnie podobała mi się za kolano, poza tym… była dla mnie zwyczajnie za długa.

A tak gotowa kreacja wygląda na ludziu (aparat przekłamał kolory…)

P1010039

Ponieważ był zimno (-2 stopnie), samobójstwem byłoby pozowanie do zdjęć bez płaszcza. Ten, który widzicie na zdjęciach, kupiłam w H&M kilka lat temu. W tym roku miał wylądować w worku ze starymi rzeczami albo zostałby pocięty na wstawki do sukienki – na szczęście tego nie zdążyłam zrobić 😉 szpilki kupiłam w sklepie internetowym DeeZee.

P1010040 P1010036

P1010041
„Wiatr, nie tykaj grzywki!”

Instagram

Facebook

Od ostatniego piątku czuję się bardzo samotna… pewna mała osobistość – mała ciałem, ale wielka duchem – mająca duży wkład w prowadzenie tej strony (siedziała mi na kolanach i mruczała, kiedy pisałam nowe posty) już nie żyje… Mowa tu o moim Tadziu, małym mruczącym przyjacielu, który towarzyszył mi przy krojeniu i szyciu (szalał po materiale, rozdzierał papier z wykrojami, przewracał  pudełko ze szpilkami, podgryzał mydełko krawieckie i wkładał łapsko pod igłę – jednym słowem nadzorował powstawanie kreacji od wykroju po wykończenie.). Musieliśmy go uśpić, ponieważ rana brzucha, z którą wrócił do domu we czwartek wieczorem, była za głęboka. W piątek weterynarz dokonał „egzekucji”, a moje serce rozpadło się na miliardy drobnych kawałeczków…

IMG_20151125_004216

Pamolina

Continue Reading

asymetryczna spódnica a’la Helmut Lang

I oto jest! asymetryczna spódnica projektu Helmuta Langa w moim wykonaniu. Zachwyciła mnie od pierwszego wejrzenia, choć jakoś nie miałam ochoty wydawać większej kasy za kawałek wywiniętej dzianiny…

asymm_pamola
LINK do sklepu
outnet_pamolina
LINK do sklepu
kolejna
LINK do sklepu

…więc uszyłam sobie własnoręcznie. Za metr dzianiny zapłaciłam 21 złotych – wykorzystałam z tego pół metra.

3 4

 

W kolejce czeka na mnie 2 m tkaniny w kolorze butelkowej zieleni i obecnie zastanawiam się co z niej wyczarować…?

Continue Reading