Szkoła Haute Couture: kwiaty z serduszek

Kiedyś obiecałam Wam, że będę dzielić się moimi umiejętnościami nabytymi metodą prób i błędów (nigdy nie skończyłam szkoły projektowania, choć chciałam). Dziś chciałam zaprezentować kwiaty, które zrobią nawet raczkujące w temacie osoby – a przynajmniej taką mam nadzieję 😉

Potrzebne materiały:

Materiały

  • SERDUSZKA – te, których użyłam pochodzą z mieleckiej Xerimy. Kupiłam je ponad rok temu, to była taśma do naszywania ale rozcięłam ją, by mieć każdą sztukę osobno. Świetnie sprawdzi się też konfetti serduszka, na Aliexpress kupicie dobrej jakości już za 1$ (ok. 4zł) za 100 sztuk;
  • KORALIKI – najlepiej w kontrastowym kolorze, potrzebne będą do wykończenia – każdy kwiat ma przecież zalążnię i słupki. Zamiast koralików możecie wykorzystać perły czy też kryształki;
  • MATERIAŁ – potrzebujemy podstawy, na której będziemy robić kwiaty. U mnie jest to sztywny tiul, bo na takim najlepiej mi się pracuje. Polecam też  zaopatrzyć się w TAMBOREK, który usztywni/naciągnie nam materiał i tym samym bardzo ułatwi sprawę, ale spokojnie – bez niego też dacie radę;
  • NICI i IGŁY, opcjonalnie KLEJ – nici powinny być w kolorze serduszek i koralików. I umówmy się: klej po czasie (oraz kilku praniach) puści (będzie się kruszyć) i kwiaty się rozpadną, potrzebuje też czasu na utwardzenie się. Owszem, są przypadki kiedy użycie kleju (dobrego kleju) jest wskazane w tworzeniu kreacji haute couture, ale jeśli akurat nie robicie ozdób ze strusich piór to po prostu odstawcie go na półkę. Nie wspomnę już o mało estetycznych glutach i nitkach kleju na gorąco;
  • NOŻYCZKI;
  • FORMA KOŁA – użyta przeze mnie ma wielkość 2 gr.  Im większa tym większy kwiat;
  • MAZAK lub KREDA KRAWIECKA – potrzebna do odbicia koła na materiale;
  • opcjonalnie SZPILKI – polecam szczególnie początkującym, przytrzymają niesforne serduszka przed zmianą pozycji.

Przygotowałyście już wszystko? Jeśli tak to zaczynamy!

Na materiale odbijamy koło. Ja użyłam do tego magicznego pisaka, który znika po praniu.

odbite koło

Przyszywam pierwsze serduszko.

pierwsze serce

Teraz czas na kolejne. Nakładam jedno na drugie, w jedną stronę – będzie symetryczne. Powtarzam aż zrobię całe koło.

serca dwa, smutki dwa

ojdadaojda

20170327_142305

Czas na górną warstwę. O ile od spodu można było pozwolić sobie na lekkie nierówności (zdjęcie wyżej), na górze musicie bardziej się postarać. Tu będzie ciężko zamaskować cokolwiek. Serduszko wkładamy w przerwę między dwoma wyżej, oczywiście przyszywamy nieco niżej, róg do roga.

 

kol2

20170327_144509

20170327_144556

Każdy kwiat ma zalążnię, słupki, itd.  Ja środek wyszyję złotymi koralikami, tak dla kontrastu. Zmieniam nici na złote, igłę na cieńszą z mniejszym okiem.

Na igłę nawlekam po trzy koraliki i wyszywam. Powtarzam czynność kilka razy.

20170327_145200
Gotowy kwiat

Prawda, że to było dziecinnie proste?

Bardzo chętnie zobaczę je w Waszym wykonaniu – wysyłajcie zdjęcia lub linki.

Następne będą kwiaty zrobione ze strusich piór 🙂

Continue Reading

#INSPIRATIONS: Shinny bag

Mix pereł i kryształków to ostatnio moje ulubione połączenie, którego jeszcze nie miałam na torebce! Tak więc już za kilka dni pokażę Wam jak przerobiłam niechcianą torebkę w coś ładnego i nadającego się do zabrania na imprezę 🙂

Poniżej kilka inspiracji.

t1
V by Very, £25.00
f97c869c41b47a5f4e88184c0c19ae52
Valentino, źródło: Pinterest

 

d4057b4c2542c76ea00c4c1d2ee641d8
Roses and Teacups
63c00f10a16d51ba870f0d5c1658dd43
Marchesa, źródło: Pinterest

 

11-audrey-gelman-wedding
źródło: vogue.com
Continue Reading

MFW – the making off part 1

Miałam do wyboru: albo przygotować wam stu kilometrowego posta, albo rozbić go na kilka części, więc wybrałam to drugie rozwiązanie. Może zdążę coś w między czasie dla Was nowego uszyć 🙂

Pierwszy post poświęcę rzeczy, w którą włożyłam najwięcej czasu, pieniędzy i energii – tak! dobrze myślicie! to moje ukochane wyszywane szorty.

Zacznę może skąd wykrój? to bardzo stara sprawa. Kiedy jeszcze chodziłam do szkoły i nie zarabiałam kupy forsy, ubierałam się w second handach/na szmatkach/ w lumpeksie (wybierz swoją ulubioną nazwę, resztę niepotrzebną skreśl). Kiedy spodobał mi się fason danej rzeczy i przypadkiem rozmiar był ok (większość musiałam zwężać, bo byłam baaaaardzo chuda), ale materiał był ohydny (a to było częste), to kupowałam ją, a w domu rozpruwałam na części pierwsze i przenosiłam na papier – tak powstawały moje pierwsze wykroje. I właśnie większość wykrojów użytych do kolekcji pochodzi z tych, bynajmniej dla mnie, prehistorycznych czasów.

Wykrój wyciągnęłam, pomierzyłam – wymiary ok, ale był jeden mały, maluteńki problem – zamek należało wszyć jak do zwykłych dżinsów, czego nigdy nie robiłam! Ale zawsze musi być ten pierwszy raz, pomyślałam i wyciągnęłam półsztywny tiul, na którym odbiłam przednie panele – miały być w końcu wyszywane.

Wyszywanie było katorgą, zwłaszcza że bardzo dawno tego nie robiłam, po drugie – nie na takiej dużej powierzchni! a musiałam zrobić dwa panele, w dodatku takie same…

Najciężej było zacząć, jak zawsze 😉 a i dość długo zwlekałam, bo zastanawiałam się nad kolorami i czym konkretnie miałam je wyszyć? Miały błyszczeć, więc cekiny były idealne. Trochę koloru zapewniły ręcznie farbowane kwiatki z koronki i kryształki, które zamówiłam na aliexpress – to takie chińskie allegro, coraz bardziej popularne w PL.

 

IMG_20151221_135206
białe kwiatki z koronki nabierają koloru…

Kiedy już wszystko miałam w domu, nie pozostało mi nic innego jak zacząć wyszywać! na początku było mi słabo na samą myśl na co się porywam, ale w głowie miałam ten efekt WOW 🙂 i tylko dzięki niemu prace jako tako postępowały. Nie  chciałam uporządkowanego wzoru, chodziło mi o chaos. I to mi się udało.

IMG_20160106Pamolina
Nędzne początki

Niestety, nie szło mi to tak szybko jak oczekiwałam, ale prace, mimo wszystko, posuwały się do przodu. Starałam się wyszywać jak najwięcej przed i po pracy, ale nie zawsze dawałam radę… czasem robótka latała po pokoju, ciskana z bezsilności i złości.

Ale i tak ją podnosiłam, sprawdzałam czy nic się nie uszkodziło i wracałam do pracy 😉

W końcu skończyłam pierwszy panel i mogłam zabrać się za drugi – tym razem poszło dużo szybciej!

IMG_20160207_103941(1)

… a pięć dni później, bardzo późno w nocy…

IMG_20160218_203627

 Dwa dni później, kiedy nieubłaganie kończył się czas nadsyłania zgłoszeń, zabrałam się do szycia ostatniej rzeczy. Wyciągnęłam granatowy atłasik, flizelinę i wykrój. Męczyłam się z tym zamkiem z przodu, aż w końcu, zrezygnowana (była 4:00 rano) przymierzyłam je. I stwierdziłam, że ten zamek z boku nie będzie taki zły 😉

Poprawki wymagały jakiejś godziny, później wykańczanie… i tak zastała mnie godzina 8:00. Teraz miało nastąpić nieznane – „naszywanie wyszywanek” jak to nazwała moja mama, która dzielnie kibicowała mi z kuchni i zaglądała mi co chwilę przez ramię, bo była ogromnie ciekawa wersji końcowej.

haha

buhaha

O godzinie 10:30 przyszywałam lamówkę. Przymierzyłam, zrobiłam fotki i… położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona – szorty szyłam równe 12 godzin.

Bluzka

To była najszybsza rzecz uszyta na konkurs! tylko trzy godziny. Dodam jeszcze, że powstała znacznie wcześniej i to ona zaważyła na kolorze tyłu szortów – wahałam się między czerwienią a granatem. Granatowa koronka po prostu skradła moje serce.

Wykrój również pochodzi z mojej najstarszej teczki (czasy prehistoryczne, patrz wyżej). Wyszła tak jak chciałam.

IMG_20160211_195400

 A teraz zdjęcia całości na modelce:

DSC_0300-3

DSC_0303-2

DSC_0295-2

DSC_0307-2

DSC_0292-2

DSC_0314-3

Model: Marika

MUA: Urszula Nowicka

Fot.: Johanne Photography

Fashion Designer: Pamolina

Continue Reading