MFW – the making off part 3

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Wam o mojej ulubionej, cekinowej sukience 🙂

Krój zdążyliście już poznać – to był pierwszy projekt jaki Wam tu zaprezentowałam (tak tak, te silikonowe paski na plecach…). Zawsze jednak chciałam zrobić wersję błyszczącą, bo ten wykrój aż się o to prosi.

Nie przewidywałam w konkursowej kolekcji tej sukienki, bo niespecjalnie lubię pokazywać jeden wykrój drugi raz, aczkolwiek są pewne wyjątki – jak np. dżinsowe plecionki – tak pokochałam krój tych spódnic, że uszyłam sobie kilka ze zwykłego dżerseju, tak do pracy (to nic specjalnego, więc ich tu nie wstawiałam). Jednakże odrzuciłam już kilka projektów a czas naglił, tak więc… czemu by nie?

Postać, która zainspirowała mnie to Halkatla, samotna czarownica z lodowej doliny (Saga o Ludziach Lodu, pamiętacie?). Została zabita widłami, szansę na odbicie się od dna dostała podczas spotkania rodu. Była to istota szalona, impulsywna,nieprzewidywalna i tak właśnie widziałam ją oczyma wyobraźni.

Materiał z cekinami… no cóż. Można kupić tanio badziewie, można zapłacić kupę forsy za ideał, można naszyć na całą sukienkę samodzielnie i można kupić coś średniej jakości, czyli to co aktualnie jest w sklepie. Ja wybrałam ostatnią opcję – materiał który mi się podobał kosztował bardzo dużo, a na naszywanie nie starczyłoby mi czasu. Marzyły mi się srebrne „lusterka”, ale musiałam zadowolić się zwykłymi.

Efekt jest niezły i nie żałuję zakupu tego materiału – spełnia świetnie swoją rolę, a w porównaniu ze stylizacją modelki z konkursu, loki i buty nude wyglądają zdecydowanie lepiej niż (zacytuję tu mojego kolegę) „przylizany skalp” 😉 i czarne szpilki, choć zastanawiałam się czy nie wykorzystać ich ponownie z czarnym chokerem na szyi? Muszę to sprawdzić.

Jedyne, z czego nie jestem zadowolona, a wręcz przerażona, to wykończenie dołu. Praca z takim materiałem nieco mnie przerosła – to był mój pierwszy raz. Bałam się, że jeśli użyję lamówki, to modelka nie będzie w stanie wyjść na wybieg, bo sukienka będzie krępować jej ruchy. Przesadziłam trochę z naciąganiem materiału i to rzuca się w oczy…

A teraz porcja fotek. Sesja została zrobiona na rynku w Radomyślu Wielkim – miejsce ma potencjał, a efekty przerosły moje oczekiwania!

Model: Marika Konefał

MUA: Urszula Nowicka

Hair: ExtremeHair

Foto: Johanne Photography

Designer: Pamolina

13475079_1052870841455373_5780037119361294204_o

13528174_1052870118122112_3251673996945940143_o

13533216_1052871318121992_5228508024445468805_n

 

DSC_0488

13511964_1052870768122047_6687789806068464531_n 13524533_1052870704788720_6752641528846208001_n 13507260_1052870754788715_5594501592806094886_n

Continue Reading

Yellow dress

Uwielbiam żółty! szczególnie miksować go z zielonym, granatem, czernią i pomarańczką^^

Chyba rozumiecie moją radość  kiedy okazało się, że jest to kolor sezonu? 😀 Pobiegłam więc do ulubionego sklepu z materiałami, pooglądałam, pomacałam i wybrałam dwa metry żółtej pastelowej dzianinki – w głowie miałam już sukienkę do pracy, dużo dłuższą niż zwykle szyję. Napaliłam się na wykrój z Burdy marcowej, z sekcji ślubnej – jak dla mnie to raczej niezbyt ślubna, ale podobno projektanci z tego czasopisma wiedzą lepiej.

thumb_560x800_10_w

Tak ogólnie to celowałam w bawełnianą satynę, ale nie miała pożądanego koloru (taka raczej brudna żółć) ani odpowiedniej długości krytego zamka – więc kupiłam tą miłą pastelowo żółtą dzianinę – chciałam w sumie poczekać aż przywiozą zamki do sklepu, ale już po wykrojeniu okazało się, że zamek nie będzie mi potrzebny i po prostu zszyłam ją.

Podczas szycia na stębnówce złamały mi się cztery igły. Ok, pomyślałam, zdarza się. Wymieniłam na ostatnią firmową i odłożyłam maszynę na bok, bo znów potrzebowałam overlocka – po pierwszej przymiarce nie doszłam do wniosku, że dół pasowałoby lekko zwęzić…

I wtedy stała się rzecz okropna – w połowie odcinka udo/kolano na prawym boku wciągnęło mi materiał…

 

 

Myślałam, że serce mi pęknie i będę musiała odpruć dół i znów wykroić. Po mozolnym wyciąganiu materiału z maszyny – wkręciło go  mocno – okazało się, że nie jest źle, ale sukienka ze względu na swoją długość nie nadaje się do pracy. Obcięłam i męczyłam się z obszywaniem zygzakiem na stębnówce (już nie pamiętam, kiedy ostatnio to robiłam), zszyłam, podwinęłam i … jest. Choć nie taka jak chciałam.

 

Dorzuciłam do niej najnowszy naszyjnik z perełek i ulubione  szpilki.

77

 

 

P1000738

P1000736

 

Continue Reading