Black lace

baa

Dzisiaj coś innego niż zwykła, prosta sukieńczyna czy spódnica – bluzka z naszytymi koronkowymi kwiatami, w którą włożyłam sporo pracy i efekt końcowy bardzo mi się podoba – mam nadzieję, że Wam też.

Całość szyta i ozdabiana tylko i wyłącznie ręcznie w przeciągu dwóch tygodni – nie spieszyłam się za bardzo, choć gdybym chciała pewnie wystarczyłyby mi dwa, góra trzy dni. Pierwotnie miała być zwykła, bez żadnych koronkowych wariacji:

źródło: pinterest

 

źródło: pinterest

Uszyłam więc zwykłą bluzkę. I to zdążyłam zrobić przed grypą vol. 3 😉  między połknięciem okropnie gorzkiego paskudztwa na N  a psiknięciem sudafedu wpadło mi na myśl, żeby naszyć koronkę, której to kawałek dostałam od teściowej i trzymałam jak relikwię (metr takiej koronki kosztuje 110 zł w Mielcu…). Jak już byłam w stanie trzymać normalnie kubek w ręce, złapałam nożyczki i koronkę, wycięłam sobie kwiatki. Dwa dni później rozpoczęłam naszywanie.

Inspiracji szukałam oczywiście na moim ukochanym Pintereście:

d19592021c8f5b698534a03aef3f7251

 

pinteres

 

3c015bc9a15d4a3b365a0948aecd2856

4b24fba0ef76166c165ae62275f85eaf

7a6474c4d443c6e8cc45f462142a3697

8b14c4bcd41949a76ba094f2760ac6b0

9feafa0700dbc4ea2b847625f64e1b61

11d10f91b384dc7f12ed800efc6e0a3f

435d59ab5978b3753193977cb57219a2

7346cc85093bea2ef4607c3908ea4d21 22413ac3848e8bb65815bc3c38e34ce4

04382341d42ad607633b0598b3dfa384

 

 

I tak  po napatrzeniu się na cuda w internecie i  zbytnio nieprzemyślanym naszywaniu powstało TO:

 

P1000765 P1000766

 

 

P1000772
shoes & skirt: no name <> shirt: Pamolina <> clutch: Pepco

P1000769

Pierwotnie miała być żółta ołówkowa spódnica – koleżanka potrzebowała takiego ciuszka, nie miałam serca odmówić 😉 oddałam ją, a bluzkę połączyłam z moją ulubienicą.

Lepiej prezentowała się z tą żółtą…

11082883_814934691915657_823742781_n

 

A w środę zobaczycie spódnicę jeansową z plecionką…

 

xoxo

Pamolina

Continue Reading

Yellow dress

Uwielbiam żółty! szczególnie miksować go z zielonym, granatem, czernią i pomarańczką^^

Chyba rozumiecie moją radość  kiedy okazało się, że jest to kolor sezonu? 😀 Pobiegłam więc do ulubionego sklepu z materiałami, pooglądałam, pomacałam i wybrałam dwa metry żółtej pastelowej dzianinki – w głowie miałam już sukienkę do pracy, dużo dłuższą niż zwykle szyję. Napaliłam się na wykrój z Burdy marcowej, z sekcji ślubnej – jak dla mnie to raczej niezbyt ślubna, ale podobno projektanci z tego czasopisma wiedzą lepiej.

thumb_560x800_10_w

Tak ogólnie to celowałam w bawełnianą satynę, ale nie miała pożądanego koloru (taka raczej brudna żółć) ani odpowiedniej długości krytego zamka – więc kupiłam tą miłą pastelowo żółtą dzianinę – chciałam w sumie poczekać aż przywiozą zamki do sklepu, ale już po wykrojeniu okazało się, że zamek nie będzie mi potrzebny i po prostu zszyłam ją.

Podczas szycia na stębnówce złamały mi się cztery igły. Ok, pomyślałam, zdarza się. Wymieniłam na ostatnią firmową i odłożyłam maszynę na bok, bo znów potrzebowałam overlocka – po pierwszej przymiarce nie doszłam do wniosku, że dół pasowałoby lekko zwęzić…

I wtedy stała się rzecz okropna – w połowie odcinka udo/kolano na prawym boku wciągnęło mi materiał…

 

 

Myślałam, że serce mi pęknie i będę musiała odpruć dół i znów wykroić. Po mozolnym wyciąganiu materiału z maszyny – wkręciło go  mocno – okazało się, że nie jest źle, ale sukienka ze względu na swoją długość nie nadaje się do pracy. Obcięłam i męczyłam się z obszywaniem zygzakiem na stębnówce (już nie pamiętam, kiedy ostatnio to robiłam), zszyłam, podwinęłam i … jest. Choć nie taka jak chciałam.

 

Dorzuciłam do niej najnowszy naszyjnik z perełek i ulubione  szpilki.

77

 

 

P1000738

P1000736

 

Continue Reading