15/02/16

Pytacie czy żyję… Owszem, żyję! 🙂 ale ścigam się z czasem i szyję, prasuję, wyszywam, robię zdjęcia i filmiki z przygotowań…  i ściągam kota z materiału.

Już wychodzę na prostą – jeszcze tylko kilka kreacji i będę mogła odespać zarwane noce.

 

IMG_20160102_170831
w trakcie tworzenia okazało się, że Steffa to niezła modelka <3

 

IMG_20151221_135206
Barwimy.

 

1452876551008
Pomocnica 😀

 

IMG_20151223_141906
Tony błyskotek do naszywania…

 

IMG_20151215_155809

 

IMG_20151228_185714

IMG_20151231_001913

IMG_20151231_002542

 

Pytacie również o rezultaty – odsyłam Was na mojego snapchata (pamolina.com) gdzie wrzucam zdjęcia i krótkie filmy, czasem pojawia się coś na instagramie i facebookuWybaczcie, ale nie mam też czasu na odpowiadanie na Wasze wiadomości. Jak już zdążę wszystko przygotować, to spróbuję szybko się ogarnąć, proszę o cierpliwość.

 

Pozdrawiam,

Pamolina

Continue Reading

Khaki dress

Miał być aksamit w kolorze butelkowej zieleni. Na kopertową sukienkę, o której ostatnio zamarzyłam.

Marzenie jestem zmuszona przesunąć w czasie, bo aksamitu w tym kolorze nie znalazłam i czekam na dostawę. W zastępstwie kupiłam dwa metry dzianiny punto, w kolorze khaki.

Materiał zdążył przeleżeć tydzień zanim wyciągnęłam go z szafki i zaczęłam się zastanawiać co by tu z niego wyczarować…?

Początkowo myślałam o zestawie crop top z długim rękawem + ołówkowa spódnica – po dwóch dniach, już z nożyczkami w rękach gotowa do cięcia stwierdziłam, że to nudne, poza tym nie znoszę długich rękawów! i uważam to za marnotrawstwo materiału…  Po dłuższej chwili usiadłam z notatnikiem w ręku i zaczęłam go przeglądać – w wolnej chwili szkicuję to, co przyjdzie mi do głowy. Tam też nic nie widziałam w kolorze khaki.

Sięgnęłam więc ręką na półkę z gazetami i tam wygrzebałam Burdę, tegoroczny sierpniowy numer.

thumb_800x600_10
LINK Burda 8/2015 wykrój 122 B
thumb_800x600_10 (1)
Burda 8/2015 wykrój 122 A

Ta sukienka już wcześniej wpadła mi w oko, miałam ochotę uszyć ją w żółtym (a jakże!) kolorze, ale do tej pory jeszcze się za nią nie wzięłam. Tym razem będzie khaki, żółta innym razem.

W międzyczasie rozchorowałam się. Stara, dobra grypa nie zapomina o mnie w listopadzie… zanim gorączka osiągnęła pułap 39,5 stopni wykroiłam wąskie paski – środkowe trójkąty miały być z plecionki.

Gorączka opadła nieco i kiedy już byłam w stanie w miarę prosto siedzieć owinęłam się kocem i usiadłam przy maszynie, złapałam dwa paski materiału, spięłam szpilkami i zszyłam, robiąc w środku tunel. Chciałam go wywinąć na prawą stronę… ale było ciężko. ZA CIĘŻKO. W tym stanie, jakim byłam było to wręcz niemożliwe.

Miałam wielką ochotę się rozpłakać, bo cały metr przeznaczyłam na plecionkę, był już pocięty. Dlaczego nie zszyłam na próbę jednego paska? jak jestem na coś nakręcona, to muszę to zrobić, mieć! później wychodzi, że popełniłam błąd i czasem już nie mam możliwości tego uratować…

Zamiast siedzieć i płakać postanowiłam działać. Co mogę jeszcze zrobić z tego??

PRĄŻKI?

ależ owszem, czemu nie?

khakiprazki

Po zszyciu kilku pasków spodobało mi się tak bardzo, że kiedy sięgnęłam po dłuższym czasie po kolejny, trafiłam na pustkę 🙂

Sukienkę skróciłam – niespecjalnie podobała mi się za kolano, poza tym… była dla mnie zwyczajnie za długa.

A tak gotowa kreacja wygląda na ludziu (aparat przekłamał kolory…)

P1010039

Ponieważ był zimno (-2 stopnie), samobójstwem byłoby pozowanie do zdjęć bez płaszcza. Ten, który widzicie na zdjęciach, kupiłam w H&M kilka lat temu. W tym roku miał wylądować w worku ze starymi rzeczami albo zostałby pocięty na wstawki do sukienki – na szczęście tego nie zdążyłam zrobić 😉 szpilki kupiłam w sklepie internetowym DeeZee.

P1010040 P1010036

P1010041
„Wiatr, nie tykaj grzywki!”

Instagram

Facebook

Od ostatniego piątku czuję się bardzo samotna… pewna mała osobistość – mała ciałem, ale wielka duchem – mająca duży wkład w prowadzenie tej strony (siedziała mi na kolanach i mruczała, kiedy pisałam nowe posty) już nie żyje… Mowa tu o moim Tadziu, małym mruczącym przyjacielu, który towarzyszył mi przy krojeniu i szyciu (szalał po materiale, rozdzierał papier z wykrojami, przewracał  pudełko ze szpilkami, podgryzał mydełko krawieckie i wkładał łapsko pod igłę – jednym słowem nadzorował powstawanie kreacji od wykroju po wykończenie.). Musieliśmy go uśpić, ponieważ rana brzucha, z którą wrócił do domu we czwartek wieczorem, była za głęboka. W piątek weterynarz dokonał „egzekucji”, a moje serce rozpadło się na miliardy drobnych kawałeczków…

IMG_20151125_004216

Pamolina

Continue Reading